sobota, 9 lutego 2019

1/4 sukcesu

Nadszedł czas na doniesienia z frontu szydełkowego. Mówiąc krótko - walczę, ale żeby nie polec w tym boju, w ramach odskoczni sięgnęłam po ... dziewczynę na pomoście. Prawdę mówiąc czynnikiem mocno motywującym do sięgnięcia po ten jakże już zakurzony haft (i to dosłownie!) było coś zupełnie innego, ale o tym na razie sza ;) Prawda jest taka, że dziergam dzielnie, a w ramach nagrody sięgam po haft, no i czasem po drugie szydełko, bo jeszcze chusta się robi...
A sam tajemniczy szydełkowy projekt na razie przedstawia się tak:



I to jest ta tytułowa 1/4 ;) 




Teraz muszę zrobić bliźniaczą wersję i bardzo żałuję, że w tym wypadku metoda kopiuj-wklej nie działa. Korzystając zatem z terminologii matematycznej przywołanej w tytule wpisu - wówczas osiągnę połowę sukcesu. By natomiast mówić o jego pełni, następna bliźniacza wersja musi się rozrosnąć do rozmiarów XXL. Zatem kciuki i Wasze wsparcie są niezwykle mile widziane ;)  



Pozdrawiam Was serdecznie!

wtorek, 15 stycznia 2019

Z nowym rokiem żyrafim krokiem

Kalendarz musi być, bez dwóch zdań. Pamieć bywa zawodna, a elektronicznym notatkom nie ufam. W końcu papier to papier. Dlatego z początkiem roku przystąpiłam do planowania jego wyglądu. I - o zgrozo! ;) - okazało się, że tym razem nie po drodze mi z kwiatkami i romantycznymi wzorami... Sama siebie zaskoczyłam. Nawet błękitu brak! Chyba się starzeję ;) Wyszło spokojnie, przejrzyście i trochę z przymrużeniem oka. Zresztą zobaczcie:







Zapewniam Was jednak, że ta żyrafa to był jednorazowy wybryk ;) Na tamborku rozgościł się już zupełnie inny haft, zdecydowanie bliższy moim wcześniejszym wyborom. Prędko jednak go nie ujrzycie, bo obecnie prym wiedzie szydełko - mierzę się z prawdziwym wyzwaniem, więc trzymajcie kciuki.
Dziękuję Wam za odwiedziny i serdeczne słowa.
Pozdrawiam!


sobota, 5 stycznia 2019

Dla serniczka i spółki

Dzień dobry w nowym roku! Dziękuję Wam za wspaniałe słowa pod ostatnim wpisem i za życzenia - te wirtualne, jak i w postaci wyjątkowo pięknych kartek, które dotarły do mnie w pokaźnej ilości :)

Świąteczny gwar już opadł, trzeba zatem zabierać się do pracy i nadrabiać zaległości. Do takowych z pewnością należy pewien smakowity haft, który - o zgrozo! - czekał niemal rok, aż się nim zajmę.
Od dłuższego już czasu ilość zgromadzonych przeze mnie przepisów znacznie przerastała możliwości pojemnościowe moich przepiśników. Wyglądało to mniej więcej tak, że wyjmując segregator z szafki, po chwili zbierałam znaczną część jego zawartości z podłogi, gdyż przepisy tkwiły w nim nonszalancko niewpięte.A nowy segregator czekał, haft czekał, papiery czekały... Wreszcie wzięłam się w garść i przystąpiłam do dzieła. W zaskakująco szybkim tempie udało się skleić nowy przepiśnik.


Pozwoliłam grać główną rolę haftowi, oprawa stanowi jego tło. Subtelne róże i fiolety korespondują z kolorystyką haftu, ale go nie przytłaczają.





Teraz trzeba tylko wpiąć przepisy i cieszyć się chwilowym porządkiem, bo obawiam się - zupełnie niebezpodstawnie, że za chwilę znów będzie mi brakowało miejsca... Nic to, cieszmy się chwilą ;)

Pozdrawiam Was serdecznie!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...