sobota, 6 maja 2017

O tym, co wykluwa się wiosną i mała powtórka z rozrywki

Wykluły się u mnie czasopochłaniacze! Całe stado! Wbrew kapryśnej i niezdecydowanej wiośnie, rosną jak na drożdżach, mają się dobrze i ciągle ich przybywa. Wyplenić tego dziadostwa nijak nie można, są gorsze od perzu na grządkach. Ale ja się im nie daję, dzielnie się trzymam i wydzieram z ich wygłodniałych paszczy skromne resztki wolnego czasu. Spożytkowałam je chociażby na firankę, która pewnie części z Was jest już znana, gdyż w ubiegłym roku robiłam identyczną. Zrodziła się potrzeba, by powstały dwie kolejne, więc dawno dawno temu - kiedy niektórych czasopochłoniaczy nie było nawet w planach - chwyciłam za szydełko i zabrałam się do pracy. Szczęśliwy finał tych zmagań nastąpił kilka dni temu, a dziś korzystając z jakże ogromnego rarytasu - odrobiny słońca - zrobiłam im małą sesję. Ale wyprasować już nie zdążyłam ;) Łapałam słońce ;)






















Pozdrawiam Was ciepło!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...