sobota, 22 kwietnia 2017

Poświątecznie

Święta wielkanocne przeszły już do historii, ale muszę jeszcze na momencik do nich wrócić, by podziękować za przepiękne kartki, które od Was otrzymałam.

Słowa podziękowania kieruję kolejno do Justyny Promyk, do Basi Wójcik, do Agaty z Haftowanych Pasji, do Agaty z Haftów Agaty.




Dziękuję również Ani Wojcieszek, Violi, Basi S oraz Elizie Art




Ostatnio moje prace opanował papier i on pochłania cały mój czas, który i tak skurczył się  do minimalnych rozmiarów. Papierowymi wytworami zanudzać Was nie będę, jeśli macie ochotę im się przyjrzeć zapraszam Was TUTAJ.
Nie porzuciłam jednak krzyżyków, co to to nie ;) Powstają mozolnie i ślimaczo rozkwitają ;) Uchylam Wam rąbka tajemnicy :)





Pozdrawiam Was serdecznie i życzę dużo ciepła, bo to ostatnio towar deficytowy!

piątek, 14 kwietnia 2017

Alleluja!

Zapętliłam się ostatnio w czasie i nijak nie mogę się z tego wyplątać. Jako kosteczki domina układam obok siebie wszystkie rzeczy niecierpiące zwłoki, a i tak zawsze jakaś kosteczka zostaje z tyłu... Muszę wynaleźć jakiś sposób, by wszystkie były na swoim miejscu ;)

Tymczasem przybiegam do Was między babką a sernikiem, żeby złożyć Wam najserdeczniejsze życzenia pięknych, prawdziwie przeżytych, podszytych refleksją ale i głęboką nadzieją Świąt Wielkanocnych!

Przybywam w towarzystwie ostatniej kartki świątecznej z haftowanym motywem, która musiała się długo naczekać na prezentację, bo do ostatniej chwili była tajemnica. Dlatego niech Was nie zmyli to piękne słońce na zdjęciach... Co to to nie... Dziś jest na zewnątrz nieco hmmmm... inaczej ;)
Ale nic to ;) 







Udanego świętowania!


piątek, 31 marca 2017

"Wyszły w pole kurki trzy..."

W rytmie piosenki zapamiętanej z dzieciństwa przywędrowały dziś kury. Są to jakże skromne reprezentantki tegorocznych wyszywanych kartek wielkanocnych. W tym momencie spuszczamy zasłonę milczenia ;) Jest jak jest ;) 


Kury miały swój wielki debiut w ubiegłym roku, a że są niezwykle wdzięczne i szybko się je wyszywa, pojawiły się i teraz. Zyskały odmienną od zeszłorocznej oprawę, dorobiły się kilku jajek i oto są ;)







Dziękuję Wam za przemiłe słowa pod adresem konika! Cudnie się je czytało :)

Pozdrawiam Was słonecznie!

sobota, 25 marca 2017

Wielkie święto małego mężczyzny

Dziecięce uroczystości zdominowały ostatnio moje wpisy. Kiedy na początku stycznia obiecywałam Wam słodkie hafty, nie sądziłam, że ta obietnica przybierze taki obrót ;) Dziś jednak nie będzie misia, królisia ani żadnego innego pluszaka, dziś moi drodzy w roli głównej wystąpi konik na biegunach.



W dodatku będzie bardzo grzecznie - żadnych tam postrzępionych papierów i wystających koronek. Wszystko ładnie, równo, symetrycznie rozpisane na symfonię trzech kolorów: granatu, czerwieni i bieli. Przedstawiam Wam kartkę na pierwsze urodziny Franka.






Dziękuję Wam gorąco za tak ciepłe przyjęcie przepiśnika z miśkami! czytanie Waszych komentarzy było prawdziwą rozkoszą!

Pozdrawiam Was serdecznie!

piątek, 17 marca 2017

Powrót miśków!

Wyczekały się niemal miesiąc - kawał czasu! Cóż poradzić, gromadzenie materiałów szło tym razem wybitnie opornie, a kłody pod nogi tradycyjnie podrzucał pędzący nie wiadomo dokąd czas. Jednak dziś wreszcie udało się skończyć. Udając, że nie dostrzegam, iż nagle za oknem rozpanoszyła się deszczowa szarość, postawiłam słodką gromadkę przed obiektywem. I pewnie nic a nic Was nie zaskoczę, gdy wreszcie wyjawię, że miśki wskoczyły na przepiśnik ;)







Oprawiłam go tak, by nie było wątpliwości, kto tu gra pierwsze skrzypce ;) Zatem kolorowe szaleństwo haftu wybija się na pierwszy plan, reszta stanowi tylko subtelne tło. Są więc beże, len i szczypta bieli oraz cichutki akompaniament malutkich detali.





















Mogę teraz odciążyć swój pierwszy przepiśnik, który nie mieścił już moich wszystkich słodkich receptur. Jednak znając moje cukiernicze zapędy niebawem zrodzi się potrzeba przygotowania trzeciego do kompletu... ;)

Pozdrawiam Was słodko!


poniedziałek, 6 marca 2017

Szary i puchaty

Utonąć w misiowych, puchatych ramionach - to dopiero musi być przyjemność! Zwłaszcza jak się jest całkiem niedużym człowieczkiem, to taka przyjemność musi się potęgować. Wszak nie od parady misie są najlepszymi powiernikami dziecięcych smuteczków. Dlatego  mały Leoś w dniu swojego wielkiego święta otrzyma bardzo puchate życzenia ;)






Tym razem to wzór czekał na sposobność, by zostać wykorzystanym. I choć ilość kreseczek, jaką trzeba tu umieścić, może przyprawić o ból głowy, nie jest w stanie stłumić przyjemności z wyszywania tak słodkiego stworzenia :) 


Potem już tylko sama przyjemność, czyli współpraca z papierem. Jako że ostatnio zapałałam miłością do wielowarstwowych kartek, lekko niedbałych, wychodzących poza sztywne granice bazy, nie mogłam inaczej skomponować tej kartki i poddałam się fali wielowarstwowości. Powstał z tego niezły wafelek ;)))





A skoro już o urodzinach mowa... Stało się niepisaną tradycją, że wymieniamy się z Justynką kartkami urodzinowymi. W tym roku zostałam obdarowana niezwykłą, bardzo oryginalną, po prostu przepiękną kartką, za którą jeszcze raz gorąco dziękuję!


Do tej tradycji dołączyła także Viola ze swoją niebanalną i zaskakującą kartką :)



Zaś prezent od Basi miał dodatkowy, wyjątkowy smak - wręczony osobiście mocno zyskuje na wartości ;))))


A skoro już jesteśmy przy prezentach, to muszę naprawić swoje zaniedbanie i pochwalić się zakładką przecudnej urody, stworzoną przez Magdalenę. Zakładka gości już u mnie dłuższą chwilę, a jej pojawienie się było zupełną niespodzianką :)



Dziękuję Wam gorąco!

Witam wśród Nitek Iwonę - mam nadzieję, że będzie Ci tu przyjemnie :)

Pozdrawiam Was serdecznie!

poniedziałek, 20 lutego 2017

Bez dziur!

Cel był jeden - pozbyć się szpecących pustych miejsc, które napawały mnie estetyczną zgrozą. Rzecz dotyczy oczywiście dziewczyny na pomoście, którą ostatnio prezentowałam Wam we wrześniu ubiegłego roku. Minęła jesień, przyszła zima i postanowiłam wreszcie narzucić sobie jakiś rygor względem tego haftu. Litości! Ileż można kwitnąć na tym pomoście? Tyle haftów czeka w kolejce i kusi, by się nimi zająć.  Dlatego ostatnio w każdy weekend ślęczę nad dziewczyną i przeplatam nitki. Cel minimum został osiągnięty wczoraj - dziury zniknęły! Pierwsze osiem stron haftu jest gotowych, szaleństwo dotyczące techniki wyszywania zakończone, teraz będziemy pracować jak należy. Druga połowa - drugie otwarcie ;)




Dla porównania - we wrześniu wyglądało to tak:



Nigdy nie uważałam, że ten haft jest idealny, co więcej - traktowałam jako treningowy w nauce parkowania, mam świadomość wielu jego braków i niedostatków. Ale na żadną wystawę się z nim nie wybieram, a podziwiać całość będę jedynie z daleka - i innym też to radzę ;) .
Parkowanie miałoby sens, gdyby nie moja niecierpliwość - chciałam zacząć haft już, natychmiast, nie mając kompletu mulin. Tym samym narobiłam sobie niezłego bigosu i wspomnianych już dziur, które trzeba było mozolnie uzupełniać, tworząc wyboje na hafcie... Ostrzegam, wygląda to koszmarnie...



Jeśli do tego dołożymy zbyt grubą igłę - bo przecież ciągle mam ich za mało na te 70 kolorów, więc chwytam, co się da - to robi się z tego mały koszmar...
Za to prawa strona haftu osładza nieco nieprzyjemności lewej. Zalety wyszywania z parkowaniem widać od razu...


Zatem mądrzejsza o nowe doświadczenia zabieram się za drugą połowę haftu, następne osiem stron. Tym razem z parkowaniem, bez dziur, rzędami ale nie stronami i bez grubych igieł. Czas wreszcie zbudować ten pomost! Trzymajcie proszę kciuki za powodzenie tego postanowienia.



Pozdrawiam Was serdecznie!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...