Jestem spóźniona o trzy dni ze swoim podsumowaniem, a spóźniać się bardzo nie lubię. Dlatego czym prędzej przechodzę do rzeczy.
W ubiegłym roku założyłam - na wyrost zresztą, ale z pełną świadomością takiego stanu rzeczy - że w ciągu 365 dni zajmę się niniejszymi haftami:
Swoje hafciarskie marzenia zrealizowałam jedynie połowicznie. Najwcześniej zaniechałam całkowicie haftu z papryką, najzwyczajniej w świecie przestał mi się podobać...
Nie powstały również niebieskie bukiety, ale ich nie odpuszczę, na pewno wkrótce zajmę się nimi (jeśli uda mi się wydłużyć dobę...).
Czas przejść do sukcesów:)
jako pierwsza powstała zielnikowa mimoza:
Wkrótce dołączyły do niej pomidorki:
Po dwóch ukończonych haftach zabrałam się za największe rozmiarami dzieło - dziewczynę na kładce i... utknęłam... ;) Jak zasiadłam wraz z dziewczęciem na rzeczonej kładce, tak za żadne skarby nie mogę się stamtąd ruszyć. Wiedziałam, że tak duży haft spowolni (albo trwale zahamuje...) wszystkie inne moje prace, wiedziałam również, że będę go odkładać na bok, gdy pojawi się coś innego, niecierpiącego zwłoki. I tak się dzieje. Jednak z drugiej strony, gdyby nie wyzwanie z listą, nie pokusiłabym się o rozpoczęcie prac na dużym obrazem. Zacisnę zęby i za jakiś czas (dłuższy niż krótszy) pokażę Wam go w całości. Tymczasem wygląda mizernie... O tak:
Podsumowując - nie cierpię planować;))) Na najbliższe 365 nie czynię żadnych planów, kieruję się porywami serca przy następnych hafciarskich wyborach. Zresztą - kolejka jest imponująca, nie wiem, czy mi życia wystarczy;) Na razie jednak powalczę z kładką...
Witam
Safrin - dziękuję, że zechciałaś dołączyć do grona mych Obserwatorów!
Pozdrawiam Was serdecznie! Dziękuję ogromnie za cudne słowa pod adresem metryczki!
Fajnie, że choć cześć planów udało się zrealizować :) Jakieś złożenia dobrze mieć, plany, ale z planami jest tak, ze się często zmieniają z różnych względów...więc ciesz się haftowaniem i twórz nadal piękne hafty i rzeczy, w których wykorzystujesz ten hafty :D
OdpowiedzUsuńNie liczyłam na to, że uda się zrealizować plan w całości, więc nie jest źle;) Będę się starać:)
UsuńDziękuję, Aniu!
To już rok minął, a wydawałoby się, że niedawno był post o "planach".
OdpowiedzUsuńJa jakoś nie mogę planować bo nic z tego nie wychodzi.
Wyszyłaś śliczne prace więc nie ma czego żałować.
Pozdrawiam
Nie wiedzieć kiedy, minął...
UsuńDziękuję Ci serdecznie!
Oj muszę swoją listę zrobic. ;)
OdpowiedzUsuńKoniecznie:)
UsuńJa nie planuję , mam tzw tematy , w tym roku kartki, z ktorymi pozostanę i dochodzą jeszcze anioły
OdpowiedzUsuńPokusiłam się o jednorazowy większy plan i na razie mi wystarczy;)
UsuńFajnie,że chociaż część udało się wyhaftować, a to ze przestają się najzwyczajniej podobać, dotyczy nie jednej hafciarki ;) Czekam na kolejne Twoje prace :)
OdpowiedzUsuńJest za dużo piękny wzorów, po prostu;)
UsuńNawet nie wiesz, jak cieszą mnie Twoje słowa! Dziękuję!
Popieram! Też nie zamierzam planować, bo nierzadko potrzeby chwili weryfikują plany. Ale to, co wyszyłaś, jest wspaniałe.:)
OdpowiedzUsuńDziękuję, Promyczku!:) Planować już nie będę;)
UsuńKochana, i tak Cię podziwiam <3 Onegdaj też haftowałam i wiem, jaki to trudny wybór tego, co chciałoby się właśnie w tym momencie wyhaftować. W żadnym jednak razie nie planowałam- przychodziło spontanicznie ;) Pozdrawiam i więcej czasu życzę, którego wciąż brak :)))
OdpowiedzUsuńSerdecznie dziękuję za ciepłe słowa i życzenia!
UsuńOj, nie tak znowu mizernie, wystarczy że codziennie kiedy nie masz pilniejszych rzeczy, utniesz np. 0,5m muliny, podzielisz na tyle na ile dzielisz i wykorzystasz. Potem haft odłożysz i zajmniesz się tym na co masz w danej chwili ochotę i tym sposobem bezboleśnie haftu będzie przyrastać.
OdpowiedzUsuńNo popatrz, na to nie wpadłam;)
Usuńmimoza przecudna ....fajne kolorowe pomidorki gratuluję haftów i czekamy na więcej...cudowne wszystko co robisz:)
OdpowiedzUsuńBardzo gorąco dziękuję! Takie słowa, to najlepszy doping do pracy!
UsuńPiękne prace, czekam na dalszy ciąg dziewczyny - cierpliwa jestem :)
OdpowiedzUsuńMoje podsumowanie pokażę pod koniec tygodnia i bardzo jestem ciekawa czy którejś hafciarce udało się zrealizować listę w 100%.
Pozdrawiam serdecznie :))
Madziu jak znajdziesz sposób na wydłużenie doby to daj, proszę znać :))
UsuńBardzo by mi się przydała przedłużona doba :)
UsuńChyba jest jedna taka szczęśliwa:)))
UsuńBardzo mnie cieszy Twoja cierpliwość, bo pewnie wystawię ją na niezłą próbę;)))
Nie omieszkam Was poinformować, gdy tylko znajdę jakiś sposób;)))
Ja właśnie dlatego nie robię planów hafciarskich,bo więcej bym chciała niż mogła,a poza tym wciąż podoba mi się coś innego:)))wystarczy,że wejdę na pinterest i już głowa mała:))))
OdpowiedzUsuńTwoje dotychczasowe wykonane plany są piękne:)lato jeszcze trochę potrwa ,więc możesz posiedzieć na tej kładce:)))
pozdrawiam cieplutko:)
A, dziękuję Ci Bożenko! Chętnie bym posiedziała, gdyby za plecami nie czaiły się nowe hafty do zrobienia "na już". Chyba jak mróz skuje taflę jeziora przy kładce, to rozsiądę się tam na dobre, z herbatką i w kożuchu;))))
UsuńTwoje hafty zachwycają czy planowane czy nie planowane ......Haftuj robisz to pięknie.....
OdpowiedzUsuńBardzo, bardzo, bardzo Ci dziękuję!!!!
UsuńSuper, że udało Ci się zrealizować część planów :) Ja przestałam robić roczne listy projektów, bo zazwyczaj to, co udało mi się zrobić bardzo odbiegało od moich planów. Spis prodjektów, któe chciałabym wykonać zamieniłam na folder, do którego wrzuam te projekty, które najbardziej mi się podobają i po które sięgam, kiedy mam ochotę :) Już nic szczegółowo nie planuję, w końcu haft, to moje hobby i pasja, a nie kolejne zobowiązanie. Pozdrawiam cieplutko :)
OdpowiedzUsuńMasz rację, nie ma co planować:) Ja mam kilka folderów, które pękają w szwach...
UsuńDziękuję i pozdrawiam!
Wyzwania postawiłaś sobie trudne, tym bardziej, że tyle innych rzeczy haftujesz. Jak dla mnie wypełniłaś plan ponad miarę. A ja nie znoszę planować swoich prac, bo wtedy nie mogę się za nie zabrać;/
OdpowiedzUsuńJa nie mogę się zabrać, gdy ktoś coś u mnie zamówi... Wiem, co czujesz;)
UsuńSerdecznie Ci dziękuję!!!
Nie planuję, życie od dawna moje plany i zamiary przekreśla.
OdpowiedzUsuńBardzo ładne obrazy wyhaftowałaś, a na dziewczynę na kładce spokojnie poczekam.
Pozdrawiam serdecznie.
No tak- plany swoje, a życie swoje, znam to...
UsuńDziękuję Ci za cierpliwość!
Pozdrawiam!
Najważniejsze że się nie poddajesz i idziesz do przodu ;)
OdpowiedzUsuńNie ma wyjścia;)))
UsuńJa też nie planuję, chociaż głowa pełna, ale życie i tak weryfikuje pewne sprawy więc oduczyłam się zakładać, że coś będzie na 100% :) I tak mi z tym dobrze :)
OdpowiedzUsuńCo do niebieskich bukietów...ja również mam je w planie! :)
Zobaczymy, której z nas szybciej uda się po nie sięgnąć;))) Piękne są!
UsuńNa szczęście to tylko plany :) Ważne, że hafty powstają i te z listy z spoza niej. A to, co już powstało zachwyca!
OdpowiedzUsuńTo prawda:) Dziękuję Ci, Aniu, serdecznie!
UsuńPlany planami... a najważniejsze by to co zrobisz cieszyło Cię!
OdpowiedzUsuńŚwięta prawda!:)
Usuńdziewczyna...to będzie arcydzieło!
OdpowiedzUsuńAle ile jeszcze wody w Wiśle musi upłynąć... ;)
UsuńUwielbiam Twoje hafty, wszystkie bez wyjątku! Z moimi planami bywa jeszcze gorzej. Oprócz robienia planów mam jeszcze jedna wadę, łapię się w między czasie innych projektów. W ten sposób cały czas mam "rozgrzebanych" parę prac i nie znoszę tego. Pozdrawiam serdecznie z Przytulnego!
OdpowiedzUsuńPo takim wstępie serce od razu mi zmiękło;))) Dziękuję Ci gorąco!!!
UsuńPróbowałam wyszywania kilku rzeczy na raz, ale złości mnie to okrutnie, wolę po kolei, ale niestety nie zawsze się tak da;)
Pozdrawiam cieplutko!
jakie sliczne pomidorki :)
OdpowiedzUsuń:))) Bardzo dziękuję!
UsuńJejku, pomidory wyglądają jak by były położone na materiale, zupełnie są jak żywe. A z planami to tak jest, jak się coś planuje to nic z tego nie wychodzi, więc ja nie planuję. Co wyhaftuję to będzie :)
OdpowiedzUsuńAle Twojej dziewczyny, a zwłaszcza kładki ;) jestem bardzo ciekawa.
Pozdrawiam Dorota
Ta autentyczność pomidorów spowodowała, że musiałam je mieć;)
UsuńNie obiecuję, że wyszyję ją szybko... Musisz uzbroić się w cierpliwość;)))
Ha ha ha ...zamiary, plany i potem klops!!! ja już dawno przestałam planować, moje plany to zamówienia moich Różanych Gości, reszta jakoś odchodzi na dalszy plan...czy to dobrze nie pytaj nie mam pojęcia, ale przynajmniej nie mam wyrzutów sumienia, że z czymś nie dałam rady, a tego nie znoszę!!! Twoje hafty Wiesz, że uwielbiam i chylę czoła...
OdpowiedzUsuńBuziaki:)
Aga z Różanej
I to jest chyba słuszne podejście do sprawy;)))
UsuńDziękuję Ci pięknie za cudne słowa!
Mnie sie ta zabawa strasznie nie podobala wlasnie ze wzgledu na planowanie. Nie lubie i na mnie dziala demotywujaco, spowalnie, zniecheca, etc. I widze po Twoim przykladzie, ze nie tylko ja tak mam. Lepiej haftowac na co akurat mamy ochote :D
OdpowiedzUsuńŚwietne podejście - ja też nie planuję ;) Wolę cieszyć się z tego, co zrobiłam, niż rozpamiętywać to, czego mi się nie udało. Podziwiam Cię za wytrwałość i piękne wybory!
OdpowiedzUsuńhe he ja tez przestalam planowac- co chce to robie. bez naciskow, bez sluchania innych. i czuje sie z tym super. dopiero teraz blog i robotki przynosza mi prawdziwa satysfakcje :)
OdpowiedzUsuńTwoje hafty sa super. zielnikowa kolekcja to dla mnie mistrzostwo :)
Bardzo pracowicie, zazdroszczę tego zapału :)
OdpowiedzUsuńJestem bardzo ciekawa tej dziewczyny...
OdpowiedzUsuń