środa, 13 grudnia 2017

Świąteczna czwóreczka

Są cztery i wyjątkowo nie będę marudzić, że ta ilość jest skromna. Przy obecnym natłoku obowiązków ta czwóreczka to jak cud ;) Oczywiście tych "bezhaftowych" było znacznie więcej, więc nie myślcie sobie, że obijałam się w tym roku kartkowo, co to, to nie ;)
W tym roku naszło mnie na błyszczące kartki, więc co rusz z którejś sypie się brokat albo skrzy się na niej sztuczny śnieg. Ot, takie małe szaleństwo ;) A same kartki prezentują się tak:
















Dziś wyruszyły w świat, a ja mam nadzieję, że żadna z nich nie zboczy z trasy i dotrze do adresatów na czas. Na wszelki wypadek będę jednak trzymać kciuki ;)

Pozdrawiam Was serdecznie!



niedziela, 3 grudnia 2017

Słodkości ujarzmione

Pamiętacie smakowity haft sprzed kilku miesięcy? Wraz z upływem czasu odrobinę zmieniła się koncepcja jego zagospodarowania. Ostatecznie znalazł swoje miejsce na przepiśniku, jak planowałam, ale zamiast zostać ze mną, pojechał  w świat, by obudzić czyjś uśmiech w dniu urodzin.



Długo kombinowałam, jak najlepiej wyeksponować haft, aż wreszcie po wielu przymiarkach ostateczna wersja prezentuje się tak:



Beżowo-kremowy papier powędrował na okładkę, wewnątrz rozgościła się kratka; do tego delikatny różany akcent i odrobina koronki - ot, cały przepis na przepiśnik ;)









Basiu - niech Ci dobrze służy! :)

Gnomy, Basia i ja serdecznie dziękujemy Wam za wszystkie pochwały! :)


Pozdrawiam Was serdecznie!



sobota, 25 listopada 2017

Inwazja

W ogóle nie było ich w planach. Nic a nic. Aktualnie powstaje kilka rzeczy jednocześnie i wpychanie się w robótkową kolejkę nie miało najmniejszych szans. A jednak... Muszę przyznać, że broniłam się rękami i nogami, kombinowałam jak by się tu... Wszystko do czasu. Kiedy w drzwiach stanęła Basia z odpowiednim ekwipunkiem, wiedziałam, że nie ma już odwrotu. Jedna zarwana noc, nieco poparzone palce i oto są. Cała zgraja! :)






Kombinacji nie było końca, pomysł gonił pomysł, ale ostatecznie efekt nas zadowolił. I wbrew temu, co ćwierkają przysłowiowe jaskółki na temat spółek, nasza ma potencjał ;))))

Pozdrawiam Was serdecznie!

piątek, 3 listopada 2017

Schowane pod kluczem



Zbierałem zardzewiałe, stare klucze... Bajka
Szeptała mi, że klucz jest dziwnym darem darów,
Że otworzy mi zamki skryte w tajny parów,
Gdzie wejdę - blady książę z obrazu Van Dycka.

                                    L. Staff, Dzieciństwo


Znam pewnego współczesnego Gerwazego, który wprawdzie nie nosi wielkiego pęku  "kluczów za pasem", ale ma ich na tyle dużo, że należało sprawić im solidne miejsce do przechowywania. Wybór był oczywisty - skrzyneczka. 


Dawno, dawno temu ;) robiłam już podobną, jednak tamta miała bardziej romantyczny charakter - lawendowe serduszko i kokardka dopełniały dzieła. Jako że obecna miała być męskim prezentem, zmuszona byłam "odrzeć" ją z romantyzmu ;) A przy okazji odarłam też nieco farby na brzegach ;), czyniąc  tym samym skrzyneczkę nieco wiekową ;) Postawiłam zatem na surową prostotę - zarówno przy wyborze haftu, jak i ozdobie całości, a raczej jej braku ;) Samotny, ale niezwykle urokliwy klucz rozgościł się w centrum skrzyneczki, informując jednoznacznie o jej zawartości. 







Mam tylko jedną wątpliwość - bez obaw, tym razem nie dotyczy ona haftu ;) - czy aby na pewno wystarczyło wewnątrz miejsca dla wszystkich kluczy... 

Pozdrawiam Was serdecznie! 

sobota, 28 października 2017

Dla Jasia

Są takie wzory, które po prostu chce się wyszywać i są osoby, dla których chce się to robić. Kiedy obydwie chęci się spotkają, nie ma rzeczy niemożliwych, haft musi powstać. Doświadczyłam tego niedawno. Wizerunki śpiących dzieci i towarzyszące im maskotki od RTO zawsze mnie kusiły. Jednak dotychczas nie nadarzyła się okazja, by po nie sięgnąć. Jeśli nawet pod igłę wpadały mi metryczki, to zawsze był to inny wzór. Dlatego kiedy Basia poprosiła mnie o wyszywaną pamiątkę narodzin, wśród kilku propozycji podałam jej właśnie tę.



Kierowałam się przede wszystkim jak najkrótszym czasem wykonania, ale jeśli mogłam to połączyć ze wzorem, który mnie nęcił, to czemu nie? ;)
Żeby dodatkowo przyspieszyć sobie pracę i bardziej uwydatnić trójwymiarowość obrazka, wszystkie załamania pościeli wyszyłam półkrzyżykami. Konsultacja z mym robótkowym Aniołem Stróżem również odegrała tu kluczową rolę ;) Aniele - dziękuję! :)
Co do samego efektu mam mieszane uczucia, natomiast tempo pracy odnotowuję zdecydowanie na plus :).


 
Mam nadzieję, że metryczka ucieszy Jasia i jego Mamę.

Pozdrawiam Was serdecznie!



UWAGA - DOPISEK :)

Spieszę z wyjaśnieniami, bo rodzą się niepotrzebne nieporozumienia. Miałam nadzieję, że zastosowanie półkrzyżyków przyniesie bardziej spektakularny efekt. Tylko tyle :) Poza tym jestem zadowolona z całości. No :) Tak to miało zabrzmieć :)

niedziela, 22 października 2017

Piąteczka

Stało się. Nitkom stuknęło pięć latek! Nie będzie żadnych podsumowań, ani tym bardziej planów i obietnic, bo z tymi ostatnio bywa kiepsko. Nitki chwilowo zapętliły się w czasie i jakoś trudno im się wyswobodzić z tego kołtuna... Ale będzie dobrze, powolutku rozplączemy i wrócimy na dawne tory, z Waszą pomocą będzie to o wiele łatwiejsze :) A że na Was można liczyć, wiem doskonale i niezmiennie za to Wam dziękuję! Do podziękowań dokładam solidny kawałek urodzinowego tortu - częstujcie się!



 Skoro jest tort, muszą być również prezenty. Niezwykle trudno je sfotografować, bo pogoda najwyraźniej nie jest dziś w dobrym nastroju, więc wybaczcie, proszę, jakość zdjęć. Dodatkową trudność sprawiał  sam obiekt, bo w żadnym ujęciu nie wygląda wystarczająco dobrze. Nie przedłużając, przedstawiam Wam nagrodę w moim urodzinowym candy:


Fartuszek kuchenny :) Nie jest idealny, ba! ma mnóstwo niedoskonałości, ale starałam się, by był wyjątkowy.



Wiem, wiem, zaraz powiecie, że szkoda go używać, bo się pobrudzi. Owszem, ale zawsze można go wykorzystać jako ozdobę w kuchni albo zakładać jedynie od święta ;)
A zakładać będzie go mogła jedna spośród trzydziestu osób, które wyraziły chęć przygarnięcia w ciemno mojego prezentu - dziękuję Wam za duże pokłady zaufania, jakim mnie darzycie; dziękuję także za piękne słowa uznania, życzenia i pochwały!
Zatem fartuszek będzie mogła zakładać właścicielka bloga:


Serdecznie gratuluję! Czekam na informację z adresem kontaktowym :)

To co? Jeszcze po kawałku tortu? ;)

Pozdrawiam Was serdecznie i urodzinowo!

niedziela, 8 października 2017

Sezon na jabłka

Sady się zarumieniły! Zauważyliście? Wiem, że w codziennym pędzie trudno zatrzymać się na chwilę, by swobodnie podziwiać piękno jesieni. A już na pewno jest to utrudnione, gdy ta pokazuje swoje niezbyt sympatyczne oblicze, zapłakane deszczem i rozwiane wiatrem. Zawsze jednak można ją przechytrzyć ;)




Choćby wyszyć namiastkę jesieni :) Tak też uczyniłam ;)








Jak się domyślacie to wzorek z gatunku tych, które wyszywają się same - oczywiście, jeśli ma się na niego czas ;) Zatem błyskawicznie nie było, ale grunt, że całość ujrzała już światło dzienne.
Pewnie zastanawiacie się, do czego mi posłuży to wdzięczne maleństwo. Hmmm... Nie mogę Wam powiedzieć, bo haft ma być prezentem dla Was :) Tak się składa, że jesień to ważny czas dla Nitek - 22 października będą świętowały piąte urodziny :) A wiadomo, że sens ich istnienia, to Wy - wierni zaglądacze, wspieracze, przyjaciele. Dlatego właśnie z Wami i tylko z Wami - stałymi bywalcami Nitek chcę świętować tę rocznicę. Jeśli zatem znajdą się odważni, którzy zgodzą się przygarnąć niespodziankę z jabłkowym haftem w roli głównej, będzie mi niezmiernie miło. Nie musicie spełniać żadnych warunków, po prostu wyraźcie swoją chęć udziału w zabawie w komentarzu pod tym wpisem. Macie czas do 21. października do północy, w dniu urodzin bloga poznamy zwycięzcę. To jak? Świętujemy? ;)

Jestem Wam jeszcze winna podziękowania za mnóstwo przyjemnych słów, jakie zostawiliście pod wpisem z tulipanami! Serce się raduje :) A już na pewno z faktu, że tulipany rozjaśniły wielu z Was jesienną szarugę :)



Pozdrawiam Was serdecznie!



wtorek, 19 września 2017

Odrobina wiosny jesienią

Rozkwitły! Dzięki Waszym ciepłym myślom, wreszcie udało się je dokończyć. Przemilczę fakt, jak wiele czasu mi zajęły, najważniejsze, że prezentują się już w pełnej krasie. Ich blogowy debiut był zaplanowany na wiosnę skąpaną w słońcu, tymczasem przyszło im przedzierać się przez jesienną szarugę. Ale może tak jest dobrze? :)






Być może spowolnił mnie rozmiar kanwy - 20ct, ale odkąd na takim rozmiarze kanwy Rustico wyszyłam zielnikowe truskawki i maliny, już odruchowo sięgam właśnie po nią.
Wprowadziłam jedną modyfikację we wzorze - otóż półkrzyżyki, podobnie jak w innych wzorach tej serii, wyszyłam jedną nitką, zamiast dwiema, gdyż te wydawały mi się zbyt masywne. Teraz jest dobrze, lekko i ... cóż, no cudnie ;) Teraz kiedy spadł mi z serca "tulipanowy" ciężar, zabieram się za nowe prace, bo kolejka nieustannie się wydłuża... Ale może wcześniej przeczytam "Tulipanową gorączkę", by tak zupełnie nie odciąć się od kwiatowego klimatu ;) Czytaliście? :)

Witam wśród Nitek Natalię F. - miło mi Cię gościć!

Pozdrawiam Was serdecznie!

wtorek, 5 września 2017

Po prostu... mniam!

Lubicie maliny? Ja uwielbiam! Zatem nie powinien Was dziwić wybór ostatniego haftu. Przed miesiącem był w powijakach, wisiała nad nim klątwa braku czasu, ale jakimś cudem udało się sprawnie dobrnąć do końca.

 
Teraz pyszni się w całej okazałości i niezmiennie wywołuje u mnie ślinotok ;) Proszę bardzo, oto tort malinowy:






Docelowo haft ma ozdabiać przepiśnik - tak, tak, ten z miśkami już jest pełen... - w którym znajdą miejsce receptury na torty. Obawiam się jednak, że troszkę czasu upłynie, nim ten pomysł się zmaterializuje.
Wracam teraz do tulipanów, w końcu ileż czasu mogą czekać na dokończenie, prawda? Trzymajcie kciuki, bym prędko się z tym uwinęła.

Pozdrawiam Was serdecznie!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...