Obiecałam Wam odsłonę dziewczyny, tymczasem dziś będzie jedynie dziewczątko ;) Trochę z innej bajki, mniej kolorowe, ale za to wdzięczne, że ho, ho ;))) Mam nadzieję, że przyznacie mi rację i wybaczycie zmianę ;)
Zatęskniło mi się za czymś prostym, lekkim, za czymś co powstanie w miarę szybko i nie będzie wiązało się z przekopywaniem zasobów muliny w poszukiwaniu właściwych kolorów.
Dziewczątko solidnie naczekało się na swoją kolej, więc tym bardziej należało wreszcie się nią zająć.
Dziękuję Wam niezmiennie za odwiedziny!
Pozdrawiam serdecznie!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jednokolorowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jednokolorowe. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 4 września 2016
czwartek, 11 sierpnia 2016
Perypetie sercowe
To będzie opowieść o długiej wędrówce i jeszcze większych pokładach cierpliwości. Dawno, dawno temu - tak należałoby rozpocząć tę historię, niczym jakąś baśń ;) - z ognistego romansu igły i czerwonej muliny zrodziło się haftowane serduszko. Zgrabne i powabne szybko zachwyciło wielu, zaś jedna z oczarowanych nim istot zapragnęła mieć je na własność, by każdego dnia móc podziwiać jego urodę. Serduszko czym prędzej wyruszyło w podróż do oczekującej nań nowej właścicielki. Jednak niespodziewanie po miesięcznej tułaczce powróciło - smutne, zapomniane, niechciane...
Poczucie odrzucenia nie towarzyszyło mu zbyt długo, bo wkrótce ktoś inny zapragnął cieszyć się urokiem serduszka. Zadowolone, zapominając o wcześniejszym zawodzie, znów ruszyło świat, by tym razem zastać już otwarte drzwi i wyciągnięte ręce.
Pomyślicie, że w tym momencie kończy się tak historia - nic bardziej mylnego! Życie pisze najbardziej skomplikowane scenariusze. Kilka miesięcy po znalezieniu nowego domu dla serduszka, zatęskniła za nim pierwsza zakochana w nim istota. Czasem tak jest, że piękne rzeczy muszą zejść na drugi plan, bo główną rolę grają problemy, trudności i niespodziewane zawiłości losu. Właśnie one stanęły na drodze i zakłóciły pierwszą podróż serduszka. Cóż było robić? Pragnienie posiadania haftu było tak silne, że długi czas oczekiwania na jego brata bliźniaka nie zniechęcał oczarowanej nim Kobiety. I tak minęła zima, rozkwitły pierwsze wiosenne kwiaty, drzewa ubrały się w koronkowe sukienki, słońce coraz odważniej wędrowało po niebie, a serduszko wciąż nie było gotowe do nowej wyprawy. Wiosna ustąpiła miejsca letniej beztrosce, zieleń straciła swój młodzieńczy blask i ubrała się w dojrzałość, na drzewach zaczęły dojrzewać owoce i dopiero wtedy igła zakończyła swój misterny taniec dając życie nowemu serduszku.
Trzymajcie kciuki, by tym razem była to podróż tylko w jedną stronę i by czekały na naszego bohatera stęsknione, ale niezwykle cierpliwe ramiona!
Witam w Nitkach Dorotę - bardzo mi miło :)
Pozdrawiam Was serdecznie!
Poczucie odrzucenia nie towarzyszyło mu zbyt długo, bo wkrótce ktoś inny zapragnął cieszyć się urokiem serduszka. Zadowolone, zapominając o wcześniejszym zawodzie, znów ruszyło świat, by tym razem zastać już otwarte drzwi i wyciągnięte ręce.
Trzymajcie kciuki, by tym razem była to podróż tylko w jedną stronę i by czekały na naszego bohatera stęsknione, ale niezwykle cierpliwe ramiona!
Witam w Nitkach Dorotę - bardzo mi miło :)
Pozdrawiam Was serdecznie!
poniedziałek, 30 maja 2016
Pierze skryte w pierzu
Trochę to trwało, ale wreszcie pióra znalazły się na swoim miejscu. O negocjacjach z maszyną do szycia nie będę wspominać, przemilczę też ilość mankamentów, jaką skrywają te poszewki. Grunt, że są, bo groźba niebytu wisiała nad nimi bardzo długo...
Dominują beże i biel, dla załamania monotonii tu i ówdzie wkradł się mały akcencik w krateczkę.
Pewnie się zastanawiacie, czemu się tak trzęsę nad tymi poszewkami, wszak nie pierwszy raz pojawiają się u mnie poszewki z haftem. Fakt, tylko dotychczas "miałam ludzi" od zszycia wszystkiego w jedną całość, teraz muszę radzić sobie sama. No, to jakoś poradziłam, pierwsze koty za płoty...
Dziękuję Wam za ogrom ciepłych słów pod adresem kartki z huśtawką! Niezwykle miło się je czytało!
Witam w swych nitkowych progach Elżbietę Jon - jest mi bardzo miło Cię gościć!
Pozdrawiam Was serdecznie!
Dominują beże i biel, dla załamania monotonii tu i ówdzie wkradł się mały akcencik w krateczkę.
Pewnie się zastanawiacie, czemu się tak trzęsę nad tymi poszewkami, wszak nie pierwszy raz pojawiają się u mnie poszewki z haftem. Fakt, tylko dotychczas "miałam ludzi" od zszycia wszystkiego w jedną całość, teraz muszę radzić sobie sama. No, to jakoś poradziłam, pierwsze koty za płoty...
Dziękuję Wam za ogrom ciepłych słów pod adresem kartki z huśtawką! Niezwykle miło się je czytało!
Witam w swych nitkowych progach Elżbietę Jon - jest mi bardzo miło Cię gościć!
Pozdrawiam Was serdecznie!
wtorek, 10 maja 2016
Obrastam w piórka
Ale jak tu opierać się ptasim klimatom, kiedy wszystko wokół kwili, ćwierka, gwiżdże i tirtili? :)
Dałam się więc ponieść ptasiej fali ;) A co z tego wyniknie? Zamiar jest od dłuższego czasu - to ptaki dostosowały się do niego, nie odwrotnie - ale jak będzie z wykonaniem, tego nie wie nikt. Trzymajcie kciuki, aby pióra zbytnio nie fruwały ;)))
Dziękuję Wam za niezmiennie przemiłe słowa i odwiedziny!
Pozdrawiam Was serdecznie!
Dałam się więc ponieść ptasiej fali ;) A co z tego wyniknie? Zamiar jest od dłuższego czasu - to ptaki dostosowały się do niego, nie odwrotnie - ale jak będzie z wykonaniem, tego nie wie nikt. Trzymajcie kciuki, aby pióra zbytnio nie fruwały ;)))
Dziękuję Wam za niezmiennie przemiłe słowa i odwiedziny!
Pozdrawiam Was serdecznie!
niedziela, 28 lutego 2016
Co mnie wsysa
Hmmm... Nie będę się tłumaczyć, od razu spuszczam zasłonę milczenia na swoją nieobecność i na wątpliwą ilość prac, jakie mam do pokazania. Grunt, że mam, że wystartowałam i być może przy pomyślnych wiatrach uwinę się z niezbędną ilością kartek wielkanocnych nim nadejdą święta ;)
Tymczasem mam jedną (ekhm...), zrodzoną wczoraj w niebotycznych wręcz bólach.
Doprawdy trzeba być mną, żeby zrobić zapasy kolorowych, wiosennych papierów, a potem z premedytacją zacząć wyszywać monochromatyczne wzory wielkanocne na lnianej kanwie i w efekcie skonstatować, że nie mam papieru, który z tymi haftami dobrze współgra. Ręce opadają!
Ostatecznie coś wygrzebałam, ale podobnych haftów mam jeszcze trzy... Znów będzie bolało, oj będzie...
Na razie królik vel zając otrzymał beżowo-brązową oprawę i myślę, że jest mu w niej do twarzy (do pyszczka?...)
A co mnie tak naprawdę wsysa? Proszę bardzo, oto "wsysacz":
Niebawem pochwalę się ukończoną pierwszą częścią. A tymczasem trzeba przywitać gości, bo choć mnie tu nie było, to w Nitkach pojawiły się dwie osóbki: Agata Botko i Cytrulina - cieszę się bardzo z Waszych odwiedzin!
Czas nagli, więc zmykam do roboty :)
Pozdrawiam Was serdecznie!
niedziela, 15 marca 2015
W leśnej głuszy
Gdzieś w gęstych zaroślach, w dzikich leśnych ostępach mają swe schronienie płochliwe sarny i dostojne jelenie, chowają się przed ludzkim wzrokiem rude lisy i dziki. Pani Michalina zapragnęła mieć wizerunki polskich zwierząt leśnych na swej ścianie i zwróciła się do mnie z prośbą o wyszycie pięciu podobizn. W pierwszej chwili realizacja pomysłu wydawała się bardzo prosta, ale niebawem zdjął mnie niemały lęk i zaczęłam gorączkowo zadawać sobie pytanie: skąd ja wezmę wzór dzika?! Żadne inne zwierzę nie stanowiło dla mnie problemu, ale nieszczęsny dzik był nie lada wyzwaniem... Poszukiwałam wzorów, które przynajmniej pozornie stanowiłyby kolekcję, ale było to karkołomne zadanie, wówczas z pomocą przyszła mi sama Pani Michalina. Odszukała w przepastnych zasobach internetu cienie interesujących ją zwierząt - bo hafty miały być jednokolorowe - a ja stanęłam przed wyzwaniem zamienienia ich na wzory. Zupełnie przypadkiem przyszła mi z pomocą strona PIC 2 PAT - znacie? Na pewno znacie:) Wykonanie wzoru z obrazka okazało się bajecznie proste i to bez instalowania programu na komputerze. Z podanego przez Was obrazka utworzonych jest kilka wzorów, wybieracie ten, który najbardziej Wam odpowiada i zapisujecie go na komputerze, prawda, że proste?:)
Powstało zatem pięć zwierzęcych podobizn, które mam nadzieję przypominają wskazane przez Panią Michalinę zwierzęta. Odwzorowanie musiało być wierne, bo musicie wiedzieć, że mąż Pani Michaliny jest leśnikiem... Dlatego musiałam się postarać. Oceńcie sami, jak mi wyszła te leśna menażeria;)
Sarna
Lis
Jeleń
Dzik
Orzeł
Podobne?:)
Pani Michalina ma bardzo ciekawy pomysł na oprawę tych obrazków, mam nadzieję, że uda się jej go zrealizować.
W ostatnim wpisie zaroiło się od pszczół, (które skrzętnie liczycie), ale przy okazji od nowych gości, z czego bardzo się cieszę!:) Pojawili się w mych progach: Manufaktura Rozmaitości i Rafaus - dziękuję i zapraszam Was jak najczęściej!
Pozdrawiam Was serdecznie!
Subskrybuj:
Posty (Atom)