Zbierałem zardzewiałe, stare klucze... Bajka
Szeptała mi, że klucz jest dziwnym darem darów,
Że otworzy mi zamki skryte w tajny parów,
Gdzie wejdę - blady książę z obrazu Van Dycka.
L. Staff, Dzieciństwo
Znam pewnego współczesnego Gerwazego, który wprawdzie nie nosi wielkiego pęku "kluczów za pasem", ale ma ich na tyle dużo, że należało sprawić im solidne miejsce do przechowywania. Wybór był oczywisty - skrzyneczka.
Dawno, dawno temu ;) robiłam już podobną, jednak tamta miała bardziej romantyczny charakter - lawendowe serduszko i kokardka dopełniały dzieła. Jako że obecna miała być męskim prezentem, zmuszona byłam "odrzeć" ją z romantyzmu ;) A przy okazji odarłam też nieco farby na brzegach ;), czyniąc tym samym skrzyneczkę nieco wiekową ;) Postawiłam zatem na surową prostotę - zarówno przy wyborze haftu, jak i ozdobie całości, a raczej jej braku ;) Samotny, ale niezwykle urokliwy klucz rozgościł się w centrum skrzyneczki, informując jednoznacznie o jej zawartości.
Mam tylko jedną wątpliwość - bez obaw, tym razem nie dotyczy ona haftu ;) - czy aby na pewno wystarczyło wewnątrz miejsca dla wszystkich kluczy...
Pozdrawiam Was serdecznie!












