Lubicie maliny? Ja uwielbiam! Zatem nie powinien Was dziwić wybór ostatniego haftu. Przed miesiącem był w powijakach, wisiała nad nim klątwa braku czasu, ale jakimś cudem udało się sprawnie dobrnąć do końca.
Teraz pyszni się w całej okazałości i niezmiennie wywołuje u mnie ślinotok ;) Proszę bardzo, oto tort malinowy:
Docelowo haft ma ozdabiać przepiśnik - tak, tak, ten z miśkami już jest pełen... - w którym znajdą miejsce receptury na torty. Obawiam się jednak, że troszkę czasu upłynie, nim ten pomysł się zmaterializuje.
Wracam teraz do tulipanów, w końcu ileż czasu mogą czekać na dokończenie, prawda? Trzymajcie kciuki, bym prędko się z tym uwinęła.
Pozdrawiam Was serdecznie!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą róże. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą róże. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 5 września 2017
niedziela, 6 sierpnia 2017
Maliny i róże
Co zrobić, kiedy ma się wrażenie, że po każdym poniedziałku jest już piątek, nie nadąża się ze zrywaniem kartek z kalendarza, a dwa rozgrzebane hafty nie mogą doczekać się skończenia? Sposób jest banalny - zacząć wyszywać trzeci haft! No, to zaczęłam ;)
Coś mniejszego od tulipanów (donoszę, że ostatni z nich się rozkwita), zdecydowanie w innym rozmiarze niż dziewczyna na pomoście (czekam na dostawę drewna ;))) Zaraz, zaraz ktoś tu się kiedyś oferował z pomocą... ;) Bożenka? ;) ), ale za to coś niezwykle smakowitego.
Ktoś chętny na kawałeczek małego co nieco? W końcu należy się Wam ode mnie jakaś pyszota po tak nieprzyzwoicie długiej nieobecności :)
Pozdrawiam Was serdecznie!
Coś mniejszego od tulipanów (donoszę, że ostatni z nich się rozkwita), zdecydowanie w innym rozmiarze niż dziewczyna na pomoście (czekam na dostawę drewna ;))) Zaraz, zaraz ktoś tu się kiedyś oferował z pomocą... ;) Bożenka? ;) ), ale za to coś niezwykle smakowitego.
Chwilowo kompletuję składniki, ale niebawem powinny pojawić się na hafcie słodkości. Tymczasem prezentuje się tak:
Pozdrawiam Was serdecznie!
środa, 20 stycznia 2016
Romans na urodziny
I to królewski! Zabrzmiało intrygująco? No to schodzimy niestety na ziemię, wszak chodzi tylko o papier :) Tylko albo aż, bo kolor ma on iście królewski, a i połączenie nasyconego granatu z subtelnym różem do łagodnych raczej nie należy, ba nazwałabym je wręcz odważnym. Pozwoliłam sobie jednak zaryzykować, a co!
Wykorzystałam święto jednej z blogowych hafciarek i w prezencie przygotowałam dla niej kartkę. Pożeniłam w ten sposób jedną z papierowych nowości Galerii Papieru z delikatnym różanym haftem i dodatkami w odcieniach jasnego różu.
Myślę że to odważne połączenie jest idealne dla energicznej i silnej kobiety, jaką jest Jubilatka - tak na marginesie: zadowolonej z kartkowego prezentu ;)
Dziękuję Wam za liczne życzenia pod ostatnim wpisem, mam nadzieję, że się ziszczą - ja będę nadal skrobać i krzyżykować, a Wam nie przejdzie ochota na podczytywanie ;)
Pozdrawiam Was serdecznie!
Wykorzystałam święto jednej z blogowych hafciarek i w prezencie przygotowałam dla niej kartkę. Pożeniłam w ten sposób jedną z papierowych nowości Galerii Papieru z delikatnym różanym haftem i dodatkami w odcieniach jasnego różu.
Myślę że to odważne połączenie jest idealne dla energicznej i silnej kobiety, jaką jest Jubilatka - tak na marginesie: zadowolonej z kartkowego prezentu ;)
Dziękuję Wam za liczne życzenia pod ostatnim wpisem, mam nadzieję, że się ziszczą - ja będę nadal skrobać i krzyżykować, a Wam nie przejdzie ochota na podczytywanie ;)
Pozdrawiam Was serdecznie!
środa, 6 stycznia 2016
Koronki i róże
Nowy rok rozpoczynam bardzo delikatnym i maleńkim hafcikiem, ale za to niezwykle urokliwym.
Dla mnie jest to połączenie idealne, kwintesencja romantyzmu ;)
Dla mnie jest to połączenie idealne, kwintesencja romantyzmu ;)
Niby małe to to i niepozorne, ale nieźle dało popalić w trakcie powstawania... Potrzebowałam maleńkich krzyżyków, dlatego haftowałam na Luganie, ale tym samym zamknęłam sobie możliwość robienia krzyżyków w połowie kratki - niewykonalne! Daleko odeszłam od pierwowzoru również w innych kwestiach - gałązki i białe pączki powstawały gdzie popadnie, koronka łącząca wianuszek z białej stała się beżową, ale to nawet lepiej w kontekście przyszłego przeznaczenia tego hafciku ;)
Całość jest niezwykle urokliwa, ale gdyby ktoś zaproponował mi ponowne wyszycie tego wianuszka, uciekłabym z krzykiem! ;) No, przynajmniej na razie... :)
Pewnie zauważyliście, że otoczenie Nitek zrobiło się nieco chłodniejsze, ale wreszcie niebieskie ;)! Wszak zmiany są wskazane;)
Pozdrawiam Was serdecznie!
wtorek, 29 grudnia 2015
Róża za róże
Jak Wam wiadomo chwalipięctwo w Nitkach urosło ostatnio do niebotycznych rozmiarów ;)))) Więc żeby załatwić w starym roku wszystkie sprawy w tej materii, powinnam pokazać Wam jeszcze jedno cudo, które dzierżę w swych łapkach już dobrą chwilę.
Z Agnieszką z Różanej Ławeczki już nie raz dobijałyśmy targu ;), a że jej ręce są po prostu złote i nie mogę przejść obojętnie obok tego, co tworzy, kolejna wymianka między nami wisiała w powietrzu:).
Zmaterializowała się, gdy Aga ujrzała moją zielnikową różę i zapragnęła mieć ją dla siebie.
Decyzja była prosta - róża za jedyne w swoim rodzaju, takie bardzo "agnieszkowe" postarzane pudełko z niebieskimi nutami. Po obopólnej zgodzie, zabrałyśmy się do pracy. Pozwólcie, że pominę milczeniem czas, jaki zabrało mi stworzenie tego haftu... Wstyd, po prostu wstyd! I nie było to wcale spowodowane niechęcią do ponownego wyszywania tego samego wzoru - widocznie hafty zielnikowe nie podlegają regule, że przy drugim podejściu do haftowania tego samego cierpię męki wzorem Tantala;) Ostatecznie po dłuuugim czasie gotowy haft mógł powędrować na Różaną.
Prawda, że piękne? Agnieszko, dziękuję po raz kolejny! Było mi niezwykle miło:)
Pozdrawiam Was serdecznie!
Z Agnieszką z Różanej Ławeczki już nie raz dobijałyśmy targu ;), a że jej ręce są po prostu złote i nie mogę przejść obojętnie obok tego, co tworzy, kolejna wymianka między nami wisiała w powietrzu:).
Zmaterializowała się, gdy Aga ujrzała moją zielnikową różę i zapragnęła mieć ją dla siebie.
Decyzja była prosta - róża za jedyne w swoim rodzaju, takie bardzo "agnieszkowe" postarzane pudełko z niebieskimi nutami. Po obopólnej zgodzie, zabrałyśmy się do pracy. Pozwólcie, że pominę milczeniem czas, jaki zabrało mi stworzenie tego haftu... Wstyd, po prostu wstyd! I nie było to wcale spowodowane niechęcią do ponownego wyszywania tego samego wzoru - widocznie hafty zielnikowe nie podlegają regule, że przy drugim podejściu do haftowania tego samego cierpię męki wzorem Tantala;) Ostatecznie po dłuuugim czasie gotowy haft mógł powędrować na Różaną.
Ja zaś mogę się cieszyć cudem solidnie nadszarpniętym zębem czasu :) Spójrzcie tylko na nie:
Pozdrawiam Was serdecznie!
środa, 20 sierpnia 2014
Eksplozja haftowanych życzeń
Spróbowałam nowego;) Nie pierwszyzna, bo ostatnio nieustannie próbuję nowych rzeczy;) Tym razem w ruch poszedł papier, gdyż potrzebowałam kartki urodzinowej, ale musiała być inna niż wszystkie, które dotychczas zrobiłam. Chciałam zaskoczyć Jubilatkę.
Zamknęłam więc sporo życzeń w jednym małym pudełku:)
Oczywiście haftowanych życzeń, bo inaczej być nie mogło:)
Utrzymałam całość w beżowej tonacji, dodałam trochę herbacianych różyczek i nieco perełek i oto powstało moje pierwsze eksplodujące pudełko.
Dziękuję Wam gorąco za ciepłe słowa pod adresem "ubłoconych" łapkami poduszek, jak i autorki całego zamieszania;))) Urosła niesamowicie:))) i chociaż "łapkowe" poduszki powędrowały w świat, nie rozpacza za nimi, bo najlepiej śpi się na swoich własnych, wyślinionych i wymlaskanych podusiach;))) (oto, dlaczego nie mogę mieć w domu ładnych poszewek...)
Pozdrawiam Was serdecznie!
P.S. Wybaczcie, jeśli ostatnio jest mnie trochę mniej na Waszych blogach, po prostu jest mnie trochę mniej w domu;))) Obiecuję poprawę;)
Zamknęłam więc sporo życzeń w jednym małym pudełku:)
Oczywiście haftowanych życzeń, bo inaczej być nie mogło:)
Utrzymałam całość w beżowej tonacji, dodałam trochę herbacianych różyczek i nieco perełek i oto powstało moje pierwsze eksplodujące pudełko.
Dziękuję Wam gorąco za ciepłe słowa pod adresem "ubłoconych" łapkami poduszek, jak i autorki całego zamieszania;))) Urosła niesamowicie:))) i chociaż "łapkowe" poduszki powędrowały w świat, nie rozpacza za nimi, bo najlepiej śpi się na swoich własnych, wyślinionych i wymlaskanych podusiach;))) (oto, dlaczego nie mogę mieć w domu ładnych poszewek...)
Pozdrawiam Was serdecznie!
P.S. Wybaczcie, jeśli ostatnio jest mnie trochę mniej na Waszych blogach, po prostu jest mnie trochę mniej w domu;))) Obiecuję poprawę;)
piątek, 8 sierpnia 2014
Otulone bielą
nie pytaj czym jest róża
ptak ją może opowie
zapach zabija myśli
twarz lekkim muśnięciem starta
kolorze pożądania
kolorze płaczących powiek
brzemienna kulista słodycz
czerwień do wnętrza rozdarta
Zbigniew Herbert, O róży
O różach można pisać w nieskończoność, a i tak słowa nie wyczerpią ich piękna. Niezmiennie zachwycają, pod każdą postacią i nie dziwi, że pragniemy otaczać się ich urodą.
Różane zamówienie pozwoliło mi rozwinąć skrzydła:) Ograniczała mnie jedynie ilość, forma i trzy kolory: róż, błękit i biel.
Co powstało? Trzy woreczki w śnieżnej bieli z kolorowym różanym akcentem i trzy igielniki-zawieszki.
Oczywiście nie obyło się bez koronek - bawełnianych przy woreczkach i szydełkowych, wydzierganych przez mojego Mistrza Kordonka, przy igielnikach, które równie dobrze mogę nazwać zawieszkami.
Nowa właścicielka zadowolona, więc czegóż chcieć więcej?:)
Dziękuję Wam za piękne słowa pod adresem medalionu!:)
Pozdrawiam Was z różami w tle!
ptak ją może opowie
zapach zabija myśli
twarz lekkim muśnięciem starta
kolorze pożądania
kolorze płaczących powiek
brzemienna kulista słodycz
czerwień do wnętrza rozdarta
Zbigniew Herbert, O róży
O różach można pisać w nieskończoność, a i tak słowa nie wyczerpią ich piękna. Niezmiennie zachwycają, pod każdą postacią i nie dziwi, że pragniemy otaczać się ich urodą.
Różane zamówienie pozwoliło mi rozwinąć skrzydła:) Ograniczała mnie jedynie ilość, forma i trzy kolory: róż, błękit i biel.
Co powstało? Trzy woreczki w śnieżnej bieli z kolorowym różanym akcentem i trzy igielniki-zawieszki.
Oczywiście nie obyło się bez koronek - bawełnianych przy woreczkach i szydełkowych, wydzierganych przez mojego Mistrza Kordonka, przy igielnikach, które równie dobrze mogę nazwać zawieszkami.
Nowa właścicielka zadowolona, więc czegóż chcieć więcej?:)
Dziękuję Wam za piękne słowa pod adresem medalionu!:)
Pozdrawiam Was z różami w tle!
Subskrybuj:
Posty (Atom)



