Dziś będzie sentymentalnie i wspomnieniowo, a wszystko za sprawą przedsięwzięcia o kryptonimie: rocznica ;) Nazwa jest robocza :)
Pewnie wielu z nas ma swój sposób na pielęgnowanie wspomnień, na ocalenie ich przed niszczącą siłą czasu. Dotyczy to zwłaszcza tych zdarzeń, które wywarły znaczący wpływ na nasze życie, którym towarzyszyły wyjątkowo silne emocje. Niewątpliwie jednym z takim wydarzeń jest ślub i każda jego "okrągła" rocznica. Jeśli zaś wspólna droga dwojga ludzi wije się już dłuższy czas, musi obfitować w szereg doświadczeń i licznych zmian, które ją ubogacają.
Zostałam postawiona przed nie lada wyzwaniem - stworzeniem kilku rocznicowych kartek, które wspólnie mają opowiedzieć historię pewnego małżeństwa - ich radości, pasje, przeżycia dzielone na dwoje.
Przyznaję się bez bicia - na początku kompletnie nie wiedziałam, jak się za to zabrać. Kiedy jednak zamawiająca określiła swoje oczekiwania co do kartki uświetniającej pierwszą rocznicę ślubu, a także narodziny córki, powoli zaczęłam dostrzegać światełko w tunelu. I tak oto zasugerowana mi kartka z kalendarza zaczęła nabierać realnych barw.
Chciałam podkreślić upływ czasu, stąd kartka jest utrzymana w brązowo - kremowej tonacji, poczynając od haftu, który został wykonany na kremowym lnie i miał imitować kartkę wyrwaną z kalendarza. Jest tu więc rok, nazwa miesiąca, dwie najistotniejsze daty wraz z nazwą dni. Tulipan przy dacie ślubu i wózek z balonikami, na których widnieje imię to spełnienie prośby osoby zamawiającej.
Skoro "kartka" była już wyszyta, postanowiłam podążyć tym tropem i zrobiłam kartkę - kalendarz z kartami nadgryzionymi zębem czasu, niepokornymi, wystającymi i pozaginanymi, którym przewodzi ta poświęcona lipcowi.
Poukładałam kilka warstw papieru, wepchnęłam pomiędzy nie trochę koronek i tekturek, jedną z nich wykorzystałam jako połączenie rozsypującego się kalendarza.
Wnętrze, które również utrzymane jest w klimacie sepii, zawiera miejsce na wpisanie kilku słów "ku potomności". Wszak to dla potomnych chcemy ocalić przeszłość, czyż nie? ;)
Wśród gości w Nitkach pojawiła się ostatnio
Ewa Gawlik - cieszę się ogromnie! Licznik wskazuje, że nie była jedyną osobą pozostającą u mnie na dłużej, ale wybaczcie, nie potrafię rozszyfrować tożsamości pozostałych gości, pogubiłam się ;)
Niezmiennie dziękuję Wam za uskrzydlające komentarze! Przyjmę każdą ilość ;)))
Pozdrawiam Was serdecznie!